- Specjalizujemy się w naprawach laptopów, z jakimi nie poradziły sobie inne serwisy
- Naprawa laptopów po zalaniu
- Naprawa laptopów po upadku
- Specjalistyczne naprawy płyt głównych
Wbrew pozorom firmy, w których pracownicy notorycznie szukają odpowiedzi u kolegów zamiast w dokumentacji, zwykle mają tej dokumentacji naprawdę dużo — procedury, instrukcje, maile z ustaleniami, notatki ze spotkań. Problem nie leży w braku treści, tylko w tym, że jest ona rozproszona po dyskach, skrzynkach mailowych i komunikatorach, a znalezienie właściwej odpowiedzi wymaga wiedzy, gdzie w ogóle szukać. Nowy pracownik takiej wiedzy nie ma, a doświadczony traci na szukaniu czas, który mógłby przeznaczyć na pracę merytoryczną.
Rozwiązanie polega na zebraniu rozproszonej dokumentacji firmy w jedno miejsce i połączeniu jej z asystentem, któremu można zadać pytanie w normalnym języku, zamiast przeszukiwać foldery słowo po słowie. Asystent odpowiada na podstawie faktycznej treści dokumentów firmy, a nie ogólnej wiedzy z internetu — dzięki temu odpowiedź uwzględnia konkretne procedury, numery wewnętrzne czy ustalenia specyficzne dla danej firmy, a nie generyczne informacje, które nie mają zastosowania w praktyce.
W praktyce baza obejmuje procedury wewnętrzne, instrukcje obsługi systemów i urządzeń, regulaminy, często zadawane pytania zbierane od klientów lub pracowników, a czasem też ustrukturyzowaną korespondencję dotyczącą powtarzających się tematów. Nie każdy dokument nadaje się do włączenia — materiały nieaktualne albo sprzeczne ze sobą trzeba najpierw uporządkować, inaczej asystent będzie powielał te same niespójności, tylko szybciej.
Zastosowanie zależy od profilu firmy. W jednych przypadkach asystent służy wyłącznie zespołowi wewnętrznemu — np. dział obsługi klienta korzysta z niego, by szybciej znaleźć odpowiedź na pytanie klienta, bez przełączania się między kilkoma systemami. W innych rozwiązanie rozszerza się o wsparcie helpdesku, gdzie asystent pomaga w pierwszym kontakcie z użytkownikiem zgłaszającym problem, zanim sprawa trafi do specjalisty. Zakres dostępu i to, kto może z asystenta korzystać, ustala się indywidualnie na etapie projektu.
Poza samym działającym asystentem firma otrzymuje uporządkowaną strukturę bazy wiedzy, dokumentację pokazującą, jak ją dalej rozwijać, instrukcję korzystania z asystenta oraz szkolenie dla zespołu. Ustala się też zasady użycia — jakie pytania i jakie dane wolno kierować do asystenta, co jest szczególnie istotne, jeśli baza wiedzy zawiera informacje wrażliwe.
Asystent nie tworzy wiedzy od zera — odpowiada wyłącznie na podstawie tego, co znajduje się w bazie. Jeśli dana procedura nie została nigdzie spisana, asystent też jej nie poda, a wymyślanie odpowiedzi na pytania, na które nie ma pokrycia w dokumentach, to dokładnie ten scenariusz, którego wdrożenie ma unikać. Dlatego część projektu obejmuje uzupełnienie luk w dokumentacji, zanim baza trafi do codziennego użytku.
Firmy próbujące samodzielnie skleić bazę wiedzy z ogólnodostępnych narzędzi często wrzucają do niej wszystkie dokumenty bez wcześniejszego uporządkowania — łącznie z nieaktualnymi wersjami procedur. Efektem jest asystent, który równie chętnie cytuje instrukcję sprzed dwóch lat, co aktualną, bez wskazania, która obowiązuje. Drugi częsty błąd to brak jasnych zasad, kto i jakie dane może wprowadzać do systemu zapytań — co przy nieprzemyślanym wdrożeniu prowadzi do sytuacji, w której dane wrażliwe trafiają do narzędzia bez odpowiedniego zabezpieczenia.
Ma sens tam, gdzie firma dysponuje realną ilością dokumentacji i regularnie powtarzającymi się pytaniami — nowi pracownicy, dział obsługi klienta, helpdesk. W bardzo małych zespołach, gdzie wiedza i tak krąży bezpośrednio między kilkoma osobami, korzyść z formalnej bazy wiedzy bywa niewspółmierna do nakładu na jej zbudowanie i utrzymanie.
Czy asystent ma dostęp do wszystkich dokumentów firmy?
Nie automatycznie — zakres dokumentów włączonych do bazy wiedzy ustala się świadomie na etapie projektu.
Co się dzieje, gdy procedura się zmieni?
Bazę trzeba zaktualizować — to element etapu utrzymania i rozwoju, nie jednorazowa czynność przy wdrożeniu.
Czy rozwiązanie może działać lokalnie, bez wysyłania dokumentów na zewnątrz?
Tak, dostępny jest wariant działający w całości w infrastrukturze klienta.
Zespół obsługujący zapytania klientów przed wdrożeniem musiał przeszukiwać kilka miejsc naraz, żeby odpowiedzieć na pytanie o warunki reklamacji albo zasady zwrotu — czasem procedurę pamiętała tylko jedna, najbardziej doświadczona osoba, a reszta zespołu pytała ją bezpośrednio, co przy jej nieobecności zatrzymywało pracę. Po zebraniu procedur w jedną bazę i podłączeniu asystenta każda osoba w zespole może zadać pytanie własnymi słowami i dostać odpowiedź opartą na aktualnej procedurze firmy, bez czekania na kolegę.
Asystent skierowany wyłącznie do pracowników różni się zakresem od asystenta, z którego mogliby korzystać też klienci — ten drugi wariant wymaga dużo bardziej rygorystycznej kontroli nad tym, jakie informacje są dostępne w odpowiedziach, bo błędna albo nieaktualna odpowiedź trafia bezpośrednio do osoby z zewnątrz firmy. Z tego powodu wdrożenia zaczynają się zwykle od wariantu wewnętrznego — dla zespołu — a dopiero po jego sprawdzeniu się rozważane jest ewentualne rozszerzenie na obsługę klientów.
Baza wiedzy, która nie jest aktualizowana, z czasem traci wartość — zaczyna podawać nieaktualne procedury tak samo pewnie jak aktualne. Dlatego etap utrzymania i rozwoju obejmuje ustalenie, kto w firmie odpowiada za zgłaszanie zmian w procedurach i jak często baza jest przeglądana pod kątem nieaktualnych treści. To element, o którym łatwo zapomnieć w entuzjazmie związanym z samym uruchomieniem asystenta, a który decyduje o tym, czy narzędzie pozostanie użyteczne za pół roku.
Tam, gdzie firma prowadzi wewnętrzny helpdesk obsługujący zgłoszenia dotyczące sprzętu, oprogramowania czy dostępów, firmowa baza wiedzy połączona z asystentem może przejąć pierwszy kontakt ze zgłaszającym — sprawdzić, czy problem jest znany i opisany w dokumentacji, zaproponować rozwiązanie, a dopiero gdy sprawa jest nietypowa, przekazać ją do specjalisty. Nie eliminuje to potrzeby posiadania osób obsługujących trudniejsze zgłoszenia, ale odciąża ich od pytań powtarzalnych, na które odpowiedź już dawno istnieje w dokumentacji firmy.
Blisko związanym, ale odrębnym zastosowaniem jest analiza dokumentów — nie tylko wyszukiwanie gotowych odpowiedzi, ale też podsumowywanie długich dokumentów (umów, raportów, specyfikacji) i wyciąganie z nich kluczowych informacji na żądanie. To zastosowanie przydaje się zwłaszcza tam, gdzie zespół regularnie pracuje z obszerną dokumentacją i traci czas na jej ręczne przeszukiwanie w poszukiwaniu jednego konkretnego zapisu.
Zwykłe wyszukiwanie w dokumentach opiera się na dopasowaniu dokładnych słów — jeśli pracownik wpisze inne sformułowanie niż to użyte w dokumencie, wyszukiwarka nic nie znajdzie, mimo że odpowiedź istnieje. Wyszukiwanie semantyczne, stosowane w firmowych bazach wiedzy opartych na sztucznej inteligencji, rozumie znaczenie pytania, a nie tylko dopasowuje słowa — dzięki czemu odnajduje właściwy fragment dokumentacji nawet wtedy, gdy pytanie zostało sformułowane zupełnie inaczej niż oryginalny tekst procedury.
Czy trzeba mieć dokumentację w formie elektronicznej, żeby zacząć?
Nie zawsze — część procedur w firmach istnieje wyłącznie w formie ustnej, przekazywanej z osoby na osobę. Etap wdrożenia może objąć też spisanie takiej wiedzy, zanim trafi ona do bazy — to dodatkowy nakład pracy, ale bez tego kroku baza po prostu nie miałaby czego zawierać.
Wdrożenie poprzedza płatny audyt procesu. Rozliczenie — stawka godzinowa albo wycena za projekt. Obsługa obejmuje Warszawę i okoliczne powiaty. Kontakt telefoniczny:22 378 48 90.
Nie wiesz, od czego zacząć? Opisz objaw przez telefon
Zadzwoń, umów wizytę serwisanta — dotrze do Ciebie w ciągu godziny.